rura

  • By klimamy
  • On 23/10/2016
  • Comments (0)

Ostatnio właściciele domów dostali wezwanie do zapłacenia po kilka - kilkanaście tys. zł opłaty adiacenckiej. Powód? Miasto zbudowało kanalizację. Teraz wystawia rachunek mieszkańcom z tytułu wzrostu wartości nieruchomości. 

Kolejny przykład dojenia podatnika. Kto to u diabła jest "państwo" czy "gmina"? Przecież to my wszyscy tworzymy te struktury i one powinny służyć nam, a nie my im. W ogóle paradoksalnie dochodzimy do sytuacji, w której jednostki administracyjne stają się jakimś dziwnym, niezależnym tworem, który "daje na coś pieniądze" i chce je "odzyskiwać". Przecież pieniądze w budżetach tych jednostek to są nasze pieniądze, które oddaliśmy w przeróżnych podatkach, aby wspólnie zrealizować różne cele (także budowę dróg, kanalizacji). Jeżeli jednostka nie ma pieniędzy na jakiś cel, to niech go nie realizuje na siłę, na kredyt, kończąc na minusie. Nazbiera z podatków potrzebną kwotę - proszę bardzo, budujemy. Ewentualnie możliwe jest postawienie sprawy tak, że przed budową mieszkańcy dyskutują możliwą partycypację w kosztach i albo się składają, wykładają jakąś kwotę ekstra, albo inwestycja jest odkładana na czas późniejszy.

 

Opłata adiacencka miałaby sens w przypadku sprzedaży nieruchomości. Na moim osiedlu jest jeszcze kilka działek, które nie są nijak zagospodarowane (brak ogrodzenia, chaszcze po szyję, brak przyłączy choć wszystkie media w ulicy). Dwie aktualnie wystawione na sprzedaż. Kupione po około 30 złotych za m2 - nie było wówczas kanalizacji, prądu (obie sieci zbudowano w następnym roku, gdy wszystkie działki znalazły nabywców), gaz był dalej (też w międzyczasie powstała nitka w ulicy). Na osiedlu sukcesywnie wykonywane są nawierzchnie kolejnych ulic i chodniki (5 ulic już ma, 1 się robi, zostały 3). Działki są wystawione na sprzedaż za cenę 60 złotych za m2. W takiej sytuacji rozumiem, że gmina mogłaby pobrać opłatę adiacencką, skoro aktywnie przyczyniła się do wzrostu atrakcyjności nieruchomości, a obecny właściciel na tym zarobi. 

 

Jeżeli ja nie zamierzam zbyć nieruchomości, to co z tego, że jej wartość wzrosła? Chcę nadal tu mieszkać i płacić podatki. Dzięki temu, że będzie chodnik, jezdnia, latarnie, mój komfort wzrośnie, ale finansowo przecież nic na tym nie zyskam. A skoro płacę podatki takiej samej wysokości jak mieszkańcy osiedli już zagospodarowanych, to mam nadzieję, że z czasem i na mojej ulicy będzie komplet infrastruktury.

W całej Polsce gminy coraz chętniej korzystają z prawa (które mają) do naliczania opłaty adiacenckiej. A NIK podaje jako zarzut, że gminy tracą ogromne pieniądze, bo zbyt rzadko żądają tej opłaty po wybudowaniu drogi, wodociągu czy kanalizacji...

woda wodociąg

Dodaj komentarz

You're using an AdBlock like software. Disable it to allow submit.